środa, 10 października 2012

#14 cz.2 ..."OMG ! I'm in love this Isn't real!"..

Z jednej strony cieszę się że Louis wtedy wszedł, ale z drugiej jestem ciekawa czy Harry rzeczywiście by mnie pocałował.
- Abigail wszystko w porządku?-z zamyśleń wyrwał mnie głos Hazzy.
-Może chcesz wyjść się przewietrzyć?-zapytała Danielle.
- A ty kiedy przyszłaś?-zapytałam ją.
Dan w odpowiedzi na moje pytanie tylko się zaśmiała.Wzruszyłam ramionami i słuchałam tego co mówią. Liam i Louis opowiadali o swoich związkach z Dan i El. Zdziwiła mnie wypowiedź Zayna, w której powiedział że jego związek z Perrie jest skończony. Jak Nicole to usłyszała na jej twarzy od razu pojawił się wielki banan. Harry powiedział że ma jakąś na oku i że nawet ona jest wśród nas. Gdy to powiedział byłam ciekawa czy chodzi o mnie czy o jakąś inną pannę. Po kilku minutach wywiad dobiegł końca. Ruszyliśmy do wyjścia. Pod budynkiem było jeszcze więcej fanek niż wcześniej. Paul i jeszcze kilku ochroniarzy pomogło nam się przepchać.
- Powtórka z rozrywki.-powiedziałam.
- Tak jakby.-odparł Harry.
Tym razem Harry usiadł obok mnie. Automatycznie położyłam mu głowę na ramieniu.
-Gdzie teraz?-zapytałam.
- Do jakiejś telewizji.-odpowiedział Zayn.
Ziewnęłam i przytuliłam się do Hazzy. Trącił mnie nosem na co ja się zaśmiałam.
- Ale to słodkie.-powiedziała El.
Spojrzałam na nią tylko z miną typu WTF?!
Reszta drogi minęła nam szybko tak samo jak wywiad w telewizji. Postanowiliśmy iść do jakiejś restauracji na obiad.
- Z góry mówię że my płacimy.-powiedział Liam pokazując na chłopaków.
- Chyba Cię coś boli Leeyum.-odparła z pretensją w głosie Madi.
- Nie kłóćmy się bo i tak to my płacimy.-powiedział Niall.
- Ej no chłopaki my naprawdę możemy płacić za siebie.-powiedziała Dani.
Harry spojrzał na mnie z błagalnym wzrokiem.
-Nie, Harry płacimy same za siebie.powiedziałam i potargałam jego włosy.
- Nie kłóćmy się tylko zamówmy coś bo ja tutaj z głodu umieram.-wtrącił błagalnym tonem Nialler.
Usiedliśmy przy stole. Mam po części pecha ,gdyż siedzę między Harry'm a Niallem.Nie, nie jest tak jak pewnie większość myśli że to Niall jest problem. Wprost przeciwnie to Harry jest tym problemem. Non-stop się na mnie patrzy nie dając spokojnie zjeść. Jak wszyscy się posililiśmy to znowu zaczęła się kłótnia o to kto płaci. Jednak przegrałyśmy i to chłopcy płacą. Pod restauracją jest pełno fotografów. Czy oni nie mają innych zajęć ?!
To jest naprawdę denerwujące kiedy wychodzisz z domu, a za tobą chodzi tłum ludzi robiących ci zdjęcia. Ja naprawdę podziwiam chłopaków że oni wytrzymują to wszystko. Wsiedliśmy do samochodu i jedziemy do Sony Music Polska bo organizują jakąś imprezę, w której chłopcy mają wziąć udział. Pod budynkiem jest pełno fanek, fotografów no i oczywiście pełno ochrony. Jakoś wydostaliśmy się  z samochodu.  Ochrona pomogła nam się przedostać do środka. W budynku przywitała nas średniego wieku kobieta.Zaprowadziła nas do gabinetu producenta. Młody mężczyzna przywitał nas z uśmiechem. My zajęłyśmy miejsca na kanapie stojącej pod ścianą. Podczas rozmowy chłopaków często się śmiali. Nie dziwię się wcale skoro Niall zapytał czy na tej imprezie będą żeberka. Ja siedzę jednak rozmyślając co się dzisiaj dzieje.

                                  ***Harry***
Jakoś nie bardzo mam chęć na udział w rozmowie. Myślę nad tym co chciałem dzisiaj zrobić. Abigail mogła to potraktować inaczej niż ja. Chociaż jak chciałem ją pocałować to nie stawiała żadnych oporów. Po raz pierwszy byliśmy tak blisko siebie. Mogłem przez te kilka sekund popatrzeć w jej śliczne brązowe oczy.

Mam nadzieję że nie zepsułem tym naszej przyjaźni.Ale jednak nie zamierzam rezygnować ze zdobycia jej.
-Dziękuję wam za to spotkanie i widzimy się w piątek.-z zamyśleń wyrwał mnie głos producenta.
Uściskaliśmy dłonie na pożegnanie i wyszliśmy. Wychodząc spojrzałem na Abs. Po jej twarzy spokojnie mogę wyczytać że intensywnie nad czymś rozmyśla.  Możliwe że to po tym co chciałem rano zrobić. Te myśli nawet mi nie dają spokoju.  Chciałbym być tak odważny żeby podejść do niej i powiedzieć jej prosto w twarz : Kocham Cię. Wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do samochodu.
-Może pojedziecie teraz do nas? -zapytała Nicki.
-No możemy. Na dzisiaj to już koniec pracy więc spoko i wbijamy do was.-odparł Nialler.
Wszyscy się zaśmiali. Spojrzałem na Abigail, która w zamyśleniu patrzy się w szybę. Uwielbiam na nią patrzeć. Jak patrzy się w jeden punkt i na to jak  marszczy nos, gdy się denerwuje. Jednak najbardziej lubię patrzeć na, gdy słodko się uśmiecha i tak słodko przygryza wargę.  Ale niestety nie wiem co ona do mnie czuje.
- No i już jesteśmy.-oznajmił Liam.
Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do domu.Niall i Madi od razu pobiegli do kuchni. Wszyscy zajęli jakieś miejsca tylko ja stoję patrząc się w ścianę. Po chwili jednak poczułem że ktoś się do mnie przytula od tyłu. Odwróciłem głowę i ujrzałem Abigail. Odwróciłem się do niej przodem i ją przytuliłem.
-Jestem padnięta.-powiedziała po chwilowej ciszy.
- Ja już się przyzwyczaiłem.-odparłem i pocałowałem ją w czoło.
Zauważyłem jednak ze za każdym razem jak chcę ją dotknąć ona się lekko kuli jakby miała wrażenie że ją uderzę.
-Moglibyśmy porozmawiać w cztery oczy?-zapytałem.
- Jasne to chodźmy do mnie.-odparła.
Idziemy do jej pokoju. Jest prawie taki sam jak ten, w którym mieszkała jak jej rodzice żyli.  Tylko że w tym jest o wiele więcej zdjęć. Usiedliśmy na łóżku i postanowiłem zacząć:
- Chciałbym cię przeprosić za to co było rano.
- Za uczucia się nie przeprasza.-odparła.
Takich słów z jej ust jeszcze nigdy nie usłyszałem. Chyba jednak zauważyła że czuję do niej coś więcej niż przyjaźń.
- Czyli Ty wiesz że ja ten no?-zapytałem lekko spięty.
- Tak trudno nie zauważyć.-odparła nieśmiało.
Siedzimy na przeciwko siebie. Mam chęć przysunąć się do niej i ją pocałować. Złapała mnie za rękę i splotła nasze palce.
- Harry ja się boję zakochania.- oznajmiła nerwowo.
Położyłem dłoń na jej policzku i delikatnie go pogładziłem. Podniosła głowę tak że mogę spojrzeć jej w oczy.
- Mnie się nie boj. Ze mną nic Ci nie grozi.-powiedziałem delikatnie gładząc jej policzek.
- Wiesz że mam nie mały uraz do płci męskiej.- odparła, a samotna łza spłynęła po jej policzku.
Szybko ją otarłem.
- Proszę nie płacz. Ja Cię nie skrzywdzę mi możesz zaufać.- odpowiedziałem.
- Ufam Ci, ale wy niedługo wracacie do Londynu, a Ja najprawdopodobniej zostaję tutaj.-oznajmiła.
- Wiem, ale jeśli nie spróbujemy to nigdy nie będziemy wiedzieć czy nam razem będzie dobrze. - powiedziałem.
- Harry poczekajmy aż wszystko będzie pewne.- odparła z nadzieją w głosie.
Już nie mogąc się powstrzymać pocałowałem ją Ona zaś złapała mnie za koszulę i przyciągnęła do siebie. Po chwili już jestem całkiem nad nią lecz nie przerywamy pocałunku. Pocałunek stał się bardzo żarliwy. Między pocałunkami tylko łapiemy szybkie oddechy. Nasze języki tańczą tylko im znany taniec.  Marzyłem już o tym od baaaardzo dawna. Gdy skończyliśmy nadal jestem nad nią i patrzymy sobie w oczy. Abigail złapała moją dolną wargę zębami i nadal patrzy mi prosto w oczy. Puściła ją, a Ja po raz ostatni ( na jakiś czas ;D) pocałowałem ją w usta.
- Poczekasz aż wszystko będzie jasne?-zapytała niepewnie.
- Na Ciebie mogę czekać nawet wieczność.-odparłem z uśmiechem.

                                                    
---------------------------------------------------------------------
Witam i znowu przepraszam.
Masakra w szkole dużo nauki o pracach domowych już nawet nie wspominając. Postaram się wstawiać chociaż jednego rozdziała na tydzień, ale nie obiecuję że to wypali.

Co będzie dalej?
Czy Harry i Abigail będą raazem?
Piszcie w komentarzach !                                                               

wtorek, 2 października 2012

#14 cz.1 ..."OMG ... I'm in love ! This Isn''t Real !!!"

Rozdział dedykowany Kasi Kasprzyk za to że jako nieliczna zostawia komentarze. :*

----------------------------------------------------------------------------------------------------


**** Harold****
Kipiałem ze wściekłości widząc jak brat Abigail przyciska ją do ściany. Jak byliśmy w parku przytuliła mnie tak jakby chciała mi pokazać że wszystko jest w porządku.Mam nadzieję że mimo tego wszystkiego Abigail nie wpadnie na jakiś głupi pomysł zrobienia sobie krzywdy. Nie rozumiem jak można zrobić coś takiego własnej siostrze. Rozumiem że dostała więcej w spadku, ale to nie jest powód żeby odwalić coś takiego. Ich rodzice tak chcieli to tak jest.
- Ej co się stało Haroldzie? - z zamyśleń wyrwał mnie Zayn.
- Nie nic.-odparłem szybko.
- Zakochałem się.-dodałem po chwili.
- No, a ja nawet wiem w kim.-odpowiedział mulat.
- Szczerze to ja też się zakochałem.-powiedział po chwili Malik.
- Szczerze to się domyślam nawet w kim.-powiedziałem ze śmiechem.
Zapadła cisza. Nerwowo poprawiłem włosy. Przypomniałem sobie słodki widok Abigail,gdy poprawiała grzywkę, jak sobie nuciła coś pod nosem i to jak się we mnie wtuliła. Znowu mogłem poczuć ten cudowny zapach jej włosów i ciepło bijące od niej.

********************************
Rany na szyi dawały o sobie znać. Zaczęły szczypać i piec. Obudziłam się i usiadłam na łóżku. Poprawiłam ręką włosy.
- Harry.-pierwsza myśl, która pojawiła się po rozbudzeniu.
Poszłam do łazienki i przemyłam twarz zimną wodą i zeszłam na dół.
Na dole zastałam dziewczyny siedzące przed telewizorem.
- Jak tak można!-wydarłam się.
- O co ci chodzi?-spytała Madi z pełną buzią ciastek.
- W taki piękny dzień siedzicie i gnijecie przed telewizorem.-odparłam.
- Ty to jakaś nawiedzona jesteś.-odparła Nicole.
- Goń się mendo!!!-krzyknęłam.
Rzuciłam się na kanapę między dziewczyny.
- Chłopcy dali o sobie znać?-zapytałam.
- Nie. nie odzywali się.-odparła Madi.
Po kilku minutach do pokoju wpadło pięciu drących japę chłopaków, a tuż za nimi Eleanor i Danielle.
- Gotowe?-zapytał  Liam jak się ogarnęli.
- No nie bo nie daliście znać że mamy się szykować.-odparłam.
- Oj tam,oj tam.-odparł Hazza.
Pokazałam mu język za co on wziął mnie i przewiesił sobie przez ramię i zaniósł do mojego pokoju. Jak byliśmy już na górze położył mnie na łóżku, usiadł na mnie i zaczął łaskotać. Darłam się i śmiałam. Po kilku minutach dał mi spokój i usiedliśmy normalnie. Wwaliłam mu się na kolana i dałam buziaka w policzek. Automatycznie poczułam jak zalewają mnie rumieńce. Podniosłam głowę i spojrzałam w jego oczy. Takie cudowne, hipnotyzujące, zielone. Nasze twarze są bardzo blisko siebie, mogę spokojnie poczuć jego nieregularny oddech. Dotknęłam kciukiem jego warg. On za to się do mnie słodko uśmiechnął.  Przysunął się jeszcze bliżej do mnie i już miał mnie pocałować. Chcę poczuć jego wargi na swoich.
- Ej no jedziecie ?!?!? - wydarł się Lou wpadając jak poparzony do pokoju.
Zeszłam Harry'emu z kolan i poprawiłam bluzkę.
-Tak już idziemy.-powiedziałam.?
Poszłam i ubrałam się.   Słyszałam dość nerwową rozmowę między Hzzą a Lou. Postanowiłam jednak nie wnikać w to. weszłam do pokoju, gdzie zastałam tylko Harolda. Podeszłam do szafki, na której powinien leżeć telefon. Zanim go jednak znalazłam poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach.  Za chwilę ten ktoś objął mnie w pasie i przytulił do siebie. Wiedziałam że to Hazza, jego akurat rozpoznam wszędzie.
- Co tam Hazza? - spytałam słodko.
- Nic.-odparł.
Pocałował mnie w policzek. Odwróciłam się do niego przodem i zamruczałam mu do ucha.
- Abigail, Harry ruszcie tyłki !!- krzyknęła z dołu Eleanor.
Pocałowałam go w policzek i wyszłam z pokoju.
Z jednej strony cieszę się że coś takiego miało miejsce, ale szczerze mówiąc to boję się tego że jeśli coś takiego się jeszcze wydarzy to nasza przyjaźń może tego nie wytrzymać. Poza tym nie jestem gotowa na związek.
Zeszłam na dół. Wszyscy już czekali. Po chwili dołączył do nas Harry. Wzięłam torbę i już po chwili siedzieliśmy w samochodzie.
- Gdzie najpierw? -zapytał Nialler.
- Do jakiegoś radia.-odparł Liam.
Cały czas czułam na sobie wzrok Harry'ego. Przez jakiś czas normalnie rozmawiałam z resztą, ale po jakimś czasie zaczęłam się denerwować. Ciężko oparłam się o oparcie i starałam się o tym nie myśleć Zanim się obejrzałam byliśmy już na miejscu. Gdy wysiedliśmy zastaliśmy tłum papparazzich. Westchnęłam głośno i razem z dziewczynami szłam za chłopakami. Chłopcy się zatrzymali i robili sobie zdjęcia z fankami i rozdawali autografy.  Danielle i Eleanor też zostały poproszone do zdjęć.
- Chodźcie.-powiedziała Paul.
Zaprowadził nas do budynku. Zostałyśmy zaprowadzone do pomieszczenia, w którym chłopcy będą mieć wywiad.
- Dzień dobry.-przywitał się z nami spiker.
Przywitaliśmy się po kolei. Kilka minut później dołączyli do nas chłopcy tylko że bez Eleanor i bez Danielle.
Mimo tego co się wydarzyło dzisiaj rano jestem strasznie rozdarta. Dokładnie tak jak w Torn:
                          ...."Nothing's fine I'm torn".....
--------------------------------------------------------------------------

Witam i przepraszam ze tak długo nic się nie pojawiało, ale jestem w pierwszej gim. i strasznie dużo nam zadają z resztą sprawdzian za sprawdzianem, kartkówka za kartkówką ;c


To jak myślicie co się dalej wydarzy??
Czy Harry znowu będzie chciał pocałować Abs ?
Wasze przemyślenie piszcie w komentarzach :D

SWAG SWAG :D
Wasza Abigail oxoxoxoxoxo

niedziela, 2 września 2012

Rozdział #13 ....." Beautiful Day"....

Obudził mnie dźwięk przychodzącego sms'a. Wzięłam telefon z szafki stojącej obok łóżka. Przy okazji spojrzałam, która godzina. Zegarek w telefonie wskazywał 11. Otworzyłam wiadomość.


" Mam nadzieję że Cię nie obudziłem, jeśli tak to przepraszam :) Razem z chłopakami postanowiliśmy wziąć was do nas na cały dzień. Będziemy o 12. xxX"


Uśmiechnęłam się do telefonu i zaczęłam budzić dziewczyny. Usiadłam na środku łózka i zaczęłam je trząchać.
- Zostaw mnie ty niedorobiony pedofilu.-powiedziała w półśnie Nicole.
- Wstawaj chłopaki będą za niecałą godzinę i jedziemy do nich !-krzyknęłam.
Obie jak na rozkaz wstały. No tak Nicole pędzi do Zayn'a , a Madi do Niall'a. Zaśmiałam się i poszłam się ogarnąć. Szybko się umyłam i rozczesałam włosy. Postanowiłam zostawić je rozpuszczone bo i tak i tak jakbym związała to gumkę zabrały by mi albo dziewczyny albo Harry. Poszłam do garderoby i wybrałam te ciuchy.  Wróciłam do łazienki i na koniec przeciągnęłam rzęsy tuszem. Dziewczyny były już gotowe więc zeszłyśmy na dół. Wictor siedział już przed telewizorem i jadł parówki, a Weronica zmywała naczynia. Zrobiłyśmy sobie kanapki i jak skończyłyśmy jeść akurat zadzwonił dzwonek do drzwi. Weronica poszła otworzyć ponieważ Mark nie pozwolił mi dochodzić do nich. Otworzyła i zaraz zobaczyłyśmy tych pięciu kochanych ciuli.
- No siema pięknoty.-powiedział na wejściu Lou.
- To było do nich prawda ?-spytałam pokazując na przyjaciółki.
- Nie to było do was trzech i masz się nie kłócić.-powiedział Harry i dał mi buziaka w policzek.
Wzięłam torbę i wsadziłam do niej najpotrzebniejsze rzeczy. Zaraz ruszyliśmy w drogę do hotelu. Pod hotelem jak norma było pełno papparazzich.
- Powtórka z rozrywki.-pomyślałam.
Weszliśmy na górę i poszliśmy do ich sypialni. Jak weszliśmy naszym oczom ukazał się widok dwóch dziewczyn siedzących na kanapie. Jak mnie ujrzały od razu podbiegły i mocno przytuliły.
- Tak mi przykro z powodu twoich rodziców.-powiedziała Danielle.
I znowu to ukłucie w sercu. Całkowita pustka. Całe życie przeleciało mi przed oczami. Wszystkie chwile spędzone z nimi. Każde wspomnienie o nich bolało tak jak ich śmierć.Dopiero po ich śmierci zaczęłam ich doceniać. Danielle chyba zauważyła że coś ze mną nie tak i od razu zmieniła temat na inny.
- Co robimy?-spytał Niall.
Harry spojrzał na mnie i zapytał:
- A może do parku pójdziemy?
- Mądry pomysł Haroldzie.-odparłam.
Uwielbiam mówić do niego Haroldzie ponieważ on tego nie cierpi.
- Ojeju przez przypadek wzięłam lustrzankę. -powiedziała Nicki.
- Ja Ci za modelkę robić nie będę.-powiedziałam.
Zawsze jak Nicole ma ze sobą lustrzankę to robi mi mnóstwo zdjęć. Karze pozować i wgl.  Tak więc jak postanowiliśmy poszliśmy do parku na przeciwko Pałacu Kultury.  Tam przesiedziałam z Harry'm prawie cały jego ostatni pobyt tutaj. Zaczęliśmy ganiać się jak małe dzieci. Oni się ganiali, a ja się położyłam na trawie i nie zwracałam na nic uwagi. Zaraz ktoś położył się obok mnie. Otworzyłam oczy i spojrzałam w bok. Ujrzałam Hazze gapiącego się na mnie jak w obrazek. Widząc to zarumieniłam się. Wstałam i usiadłam mu na brzuchu. Harry zaraz się podniósł i usiadł tak że ja siedziałam na nim okrakiem co pewnie wydawało się dziwne. Jestem szczęśliwa mogąc znowu poczuć jego perfumy. Mogąc się do niego przytulić.Przy nim czuję się bezpieczna bez względu na to gdzie jestem.Przeczesał mi włosy ręką.
-Tęskniłem.-powiedział i pocałował mnie w policzek.
Przytuliłam się do niego kładąc głowę na jego umięśnionym torsie.
- Ja też Harry, ja też.-odparłam.
Przytulił mnie do siebie i pocałował w głowę. Zaraz zaczęłam nucić sobie piosenkę Big Time Rush - Count On You. Po chwili obok nas usiadła reszta.Speszyłam się trochę i zeszłam z Harry'ego.
- Może pójdziemy do Starbucks'a ?-zapytała Madi.
- To wy tu macie Starbucks'a?!?!?!?-krzyknął Niall i Lou.
- Tak, Polska to nie jest aż takie zadupie jak myślicie.-odparłam.
Ruszyliśmy w drogę. Szczerze to tam jest blisko powiedzmy ze po drugiej stronie ulicy.  Harry szedł obok mnie i objął mnie ramieniem.
- Wcale nie myślimy że Polska to zadupie.-powiedział z uśmiechem.
- Wierzę.-odparłam.
Jak doszliśmy każdy z nas wziął Malinowy napój.
Potem szwędaliśmy się jeszcze długo, aż chłopcy razem z dziewczynami postanowili nas odwieść. Podwieźli nas pod sam dom. I odprowadzili pod same drzwi. Postanowili jeszcze zameldować Mark'owi że jesteśmy całe i zdrowe.
- Jutro też was zabieramy tylko że jutro mamy kilka wywiadów i pomyśleliśmy że może i tamten czas spędzimy razem.-powiedział Leeyum.
- Mi pasuje.-powiedziała Nicole.
- Mi też.-dodała Madi.
- A ty ?-spytał Harry obejmując mnie ramieniem.
- Niech wam będzie.-odpowiedziałam z uśmiechem.
- Dobranoc!-powiedzieli chórem i wyszli.
Każda z nas po kolei poszła się umyć i już po godzinie leżałyśmy w łóżku.
- Ja coś widzę że Harry czuje do ciebie coś więcej niż przyjaźń.-powiedziała do mnie Madi.
- Głupoty gadasz.-odparłam i się zaśmiałam.
- Dobranoc.-dodałam po chwili.
Długo nie mogłam zasnąć bo myślałam o tym co powiedziała Madi. To że ja czuję do niego coś więcej to nie znaczy że on też to musi czuć. Jakoś nigdy nie zastanawiałam się tak obficie nad swoimi uczuciami.  Po za tym że w jego objęciach czuję się bezpieczna, tonę w jego zielonych oczach i mogłabym patrzeć w nie godzinami, mogłabym bawić się jego lokami i robić wszystko żeby się uśmiechał.......O kurde wpadłam po uszy!



_______________________________________________
Przepraszam ten rozdział miał się pojawić wczoraj, ale tak jakoś wyszło że mnie cały dzień w domu nie było.
Dodajcie się do obserwujących jeśli możecie:) Mam nadzieję że nie wyszedł tak beznadziejny jak mi się wydaje.  


Rozdział dedykowany mojej przyjaciółce Emili , która się ze mną kłóci że moje opowiadanie jest lepsze od jej. Co wcale prawdą nie jest. Rozpisałam się troszeczkę :) 


Jak myślicie co się wydarzy dalej ?
Czy Harry odwzajemni uczucie Abigail ?
Czy Mark rzeczywiście otworzy kolejną restaurację tylko że w Londynie ?

Piszcie w komentarzach :)

SWAG SWAG !
Wasza Abigail xoxoxoxoxo

czwartek, 30 sierpnia 2012

Rozdział #12 ...." My Superhero"....

Rozdział dedykowany mojej kochanej przyjaciółce Emilii :D
To ona zmusiła mnie do dodania tego :D

---------------------------------

Po jakimś czasie siedzenie w pokoju stwierdziłam że trzeba się ogarnąć. Poszłam do łazienki i rozczesałam włosy. Rzęsy lekko przeciągnęłam tuszem i poszłam do garderoby. Szybko wybrałam to. Jak zeszłam na dół to weronika pomagała Mark'owi nakrywać do stołu. Greg'a już nie było. Brzuch zaczął boleć mnie jeszcze bardziej. Nie dlatego że się denerwuję tylko dlatego że coś ma się stać. Zaraz z góry zeszły dziewczyny nie sądziłam że ubiorą się tak normalnie.  Razem z nimi zszedł Wictor w czerwonych spodniach i koszulce w biało-granatowe paski. Zaczęłam pomagać Weronice aż ktoś zadzwonił do drzwi myślałam że to może chłopaki już, ale się myliłam. Poszłam otworzyć, a tam stał pijany Greg.
- Oddawaj pieniądze szmato!!!-krzyknął i złapał mnie za szyję wbijając paznokcie.
Dziewczyny odciągnęły Wictora jak najdalej. Greg przycisnął mnie do ściany. Nie mogłam złapać oddechu. Zaraz z kuchni wybiegł Mark i próbował odciągnąć Greg'a ode mnie. Mark dostał w twarz i zaczęli się szarpać. Ja nie mogąc złapać oddechu opadłam na podłogę. Mark dostał czymś w głowę i upadł. Greg wrócił do mnie i znowu przygniótł mnie do ściany.
- Oddawaj te pieniądze!-krzyknął mi znowu w twarz.
W ty momencie weszło pięciu że tak powiem bohaterów. Harry jak zauważył co się dzieje podbiegł do Greg'a uderzył z pięści w twarz i przewrócił go. Ja znowu opadłam na podłogę, a oni zaczęli go w sześciu bić. W końcu Louis z Harry'm wzięli go "za fraki" i wyrzucili za drzwi. Czułam jak po mojej szyi ścieka krew. Tamten idiota wbił mi paznokcie tak że będę miała rany na całej szyi.
- Podaj moje wziewy!-krzyknął Mark do Weroniki.
Tak Mark ma astmę i jego leki zawsze działają na mnie jak mam problem z oddychaniem. Zaraz podali mi te wziewy i spokojnie mogłam wziąć oddech. Łkałam i dławiłam się łzami. Harry podszedł do mnie, podniósł i przytulił mówiąc do ucha że już wszystko jest dobrze. Po kilkunastu minutach wszyscy się uspokoili. Spojrzałam na chłopaków. Każdy z nich miał poobijaną buźkę. Zaśmiałam się widząc ich w takim stanie. Wszystko przez taka idiotkę jak ja. Usiadłam na kanapie obok Wictora i dziewczyn. Wictor przysunął się do mnie i mocno przytulił.
- Dziękuję.-powiedziałam patrząc na chłopaków.
- Nie ma za co.-odpali chórem.
- Weronika przynieś schabowe.-powiedział Mark.
Przyniosła" mrożone mięso schabowe. Każdy z chłopaków dostali po jednym i każdy z nich przyłożył sobie do oka. Harry i Louis byli najbardziej poobijani. Obaj mieli rozcięte wargi i Harry miał jeszcze rozcięty łuk brwiowy. Jednak nie było aż tak źle. Weronika przyniosła waciki i wodę utlenioną. Wzięłam jeden wacik i przysunęłam się do Harry'ego. Zaczęłam mu przemywać rany. On zaraz wziął drugi i zaczął przemywać mi rany na szyi. Oboje syknęliśmy z bólu. Spojrzał mi prosto w oczy, widać było że się o mnie bał. Patrzył na mnie z czułością i troską, a zarazem z tęsknotą.  Minęło pół godziny i chłopaki wyglądali normalnie. Wtedy usiedliśmy do stołu. Wszystko było dobrze do momentu kiedy Niall zapytał:
- Co się stało że tak na ciebie napadł?
Postanowiłam mu odpowiedzieć.
- Wiecie ze nasi rodzice nie żyją. No nie?
- No wiemy.-odparł Liam.
- Chodzi o to że każdy z nas dostał coś w spadku po nich. Ja dostałam akurat wszystkie pieniądze jakie mieli. Greg usłyszał jak mówiłam ile tam tego jest. -opowiedziałam im.
- Przepraszam że pytam, ale w takim razie ile tam tego jest? - zapytał Zayn.
- 23 miliony funtów.-odparłam.
Zrobili wielkie oczy. Wiem że wcale nie jest mało.
- Nieźle.-odparł Lou.
Potem rozmowa toczyła się normalnie.
- A gdzie Eleanor i Danielle?-zapytała Madi.
No tak miały z nimi przylecieć.
- Musiały jeszcze załatwić coś w Londynie i przylecą jutro.-odpowiedział Lou.
- Harry co się nie odzywasz ?-zapytałam. Tak cicho siedział.
- Nie wiem, tak jakoś.-odparł i się uśmiechnął.
Z racji tego że siedziałam obok niego położyłam mu głowę na ramieniu. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Objął mnie ramieniem.
- A wiesz Abs że Hazza cały czas o tobie gadał.-powiedział Liam.
- Tak?-zapytałam się patrząc na Hazze.
- No wiesz, no może...Tak trochę....-zaczął się jąkać.
Wszyscy się zaśmiali, a ja dałam mu buziaka w policzek.
Siedzieliśmy tak jeszcze długo. Koło północy chłopcy zaczęli się zbierać. Pożegnaliśmy się z nimi. Jak poszli ja poszłam do łazienki się umyć. Przebrałam się w piżamę i wskoczyłam pod ciepłą kołderkę. Zaraz wskoczyły do mnie Nicki i Madi i niedługo potem zasnęłyśmy.





____________________________________________________

Proszę obiecany rozdział :D
Co się dalej wydarzy?
Dowiecie się w sobotę :D


SWAG SWAG !
Abigail xoxoxoxoxo






UWAGA !!!!!!

Witam was Kochani!
Jeśli ktoś chcę być informowany o nowych rozdziałach to proszę o lajka na stronie na facebooku : Na widok Zayna miękną mi kolana.  Tam jestem adminką i piszę tam zawsze jak jest nowy rozdział :) Niestety nie proszę o nicki do twittera ponieważ mój kochany braciszek założył mi blokadę rodzicielską i mam zablokowanego Twittera :( Tak więc zaglądajcie na tamtą stronkę tam zawsze informuję :)

SWAG SWAG !
Abigail xoxoxoxoxo

Rozdział #11 ...." Holidays!!!!".....

***********************
Tak to już dzisiaj. Zakończenie roku szkolnego! Wstałam w nadzwyczaj dobrym humorze. Zauważyłam że, któraś jest już w łazience. Weszłam i zastałam tam Nicole myjącą zęby jak mnie zobaczyła zaczęła się śmiać. Razem się ogarnęłyśmy i wyszłyśmy z łazienki. Wychodząc zauważyłyśmy Madi, która wychodziła z łazienki Mark'a.
- Ta menda nie chciała mnie wpuścić do łazienki do poszłam do Mark'a!- krzyknęła Madi pokazując palcem na Nicki.
Tamta się tylko zaśmiała i poszła się ubrać. Ja ubrałam się w to. Zeszłam na dół, gdzie czeka już Mark ze śniadaniem. To nie jest zwykłe zakończenie roku. Dzisiaj kończymy gimnazjum ! A za tydzień chłopaki z 1D przyjeżdżają.Zjadłyśmy kanapki i razem z Mark'iem, Weroniką i Wictorem wsiedliśmy do samochodu. Całą drogę jarałyśmy się tym zakończeniem. Oczywiście jak mnie plastiki zobaczyły to nie obyło się bez kłótni, ale jednak nie dałam popsuć sobie humoru. Wszyscy zajęli swoje miejsca i się zaczęło. Rozdanie świadectw. Dostałam świadectwo z wyróżnieniem tak samo ja Nicole i Madi.Po zakończeniu jak zawsze dla uczczenia poszliśmy na lody. Jak wróciliśmy do domu od razu przebrałam się.   Wzięłam telefon i napisałam do Harolda.

"Co się nie odzywasz ? Ranisz mnie :( "

Zeszłam na dół. Jak Nicki mnie zobaczyła to zagwizdała zalotnie. Walnęłam ją w ramie.
- Fajne bransoletki. - powiedziała patrząc mi na rękę.
- Dzięki.-odparłam.
Zaraz podbiegł do nas Wictor i zaczął nas ciągnąć za ręce i pokazując że mamy iść na dwór. Wyszłyśmy z nim i zobaczyłyśmy że Mark rozstawił trampolinę. Zaraz przybiegła do nas Madi i we czwórkę zaczęliśmy skakać. Wictor co chwilę się przewracał, a ja co chwilę potykałam się o nogi Nicole. Skakałyśmy dobre 2 godziny i zeszłyśmy padnięte. Wyjęłam telefon z kieszeni i zobaczyłam że dostałam sms'a od Harolda.


" Przepraszam,ale mieliśmy sesję i nie miałem jak się odezwać. Naprawdę proszę nie obrażaj się. Przepraszam :* "


Nie wiem dlaczego, ale strasznie lubię jak chłopak mnie przeprasza. Uśmiechnęłam się do telefonu i odpisałam mu że nic się nie stało. Nie mogę się doczekać aż przyjadą. Jeszcze tylko tydzień. Nicole i Madi chodzą jak naćpane odkąd się dowiedziały że chłopaki mają przylecieć. 
Jeszcze większą radochę mam z tego że najprawdopobniej Mark ma otworzyć kolejną restaurację. Tylko że w Londynie !!! Czyli to by miało oznaczać przeprowadzkę. Madi i Nicole też by się przeprowadziły. Mark zyskał pieniądze dzięki rzeczom, które dostał w spadku po rodzicach. Zostawił tylko jeden naszyjnik, który mama miała na ślubie.  Tak Mark na sieć najsławniejszych na całym świecie restauracji. Ma kilka restauracji w USA, Japonii, Nowej Zelandii i ma nawet kilka w Irlandii no i naturalnie w Polsce. Jeszcze tylko jakby miał w Londynie to miałabym taką radochę jak nigdy. A jak byśmy się przeprowadzili to ja, Madi i Nicki byśmy mieszkały same.
Wracając do tego co jest.
Zeszliśmy z trampoliny i poszliśmy na obiad. Genialny kurczak a'la Mark.Potem znowu wróciłyśmy na trampolinę. Wieczorem zadzwonił Harry i gadaliśmy do 3 nad ranem. Potem tylko już zasnęłam.

***************
Już dziś przylatują chłopcy !!!!!!
Jakoś przeżyłam cały ten tydzień. Głównie na trampolinie. Dziewczyny wstały z wielkimi bananami na japach. Z samego rana zaczęły skakać po łóżku, zrzucając mnie z niego. Ja nic nie mówiąc wstałam z łózka i poszłam do łazienki się ogarnąć. Mimo tego że chłopacy mają przylecieć to czułam że wydarzy się coś złego.
Ból przeszywał całe moje ciało. Tak, znowu bolał mnie brzuch. Załamka, tylko ciekawe co się stanie. Ogarnęłam się i poszłam wybrać ubrania na ten dzień. Dziewczyny poszły się też ogarnąć na całe szczęście.
Po jakimś czasie wybierania ciuchów wybrałam to. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Zeszłam na dół i zjadłam płatki z mlekiem. Chłopcy wczoraj powiedzieli że w Polsce będą dopiero po południu, więc do mnie wpadną wieczorem. Mark postanowił zrobić kolację i sam nie może się doczekać kiedy ich pozna. Wzięłam laptopa i weszłam na facebooka, twittera itp. Wszędzie trąbią że 1D  do Polski przylatują. Zaśmiałam się widząc to wszystko. Potem Mark zawołał mnie, Nicole i Madi żebyśmy z nim na zakupy pojechały. Wzięłam moją ulubiona czarną torbę i wyszliśmy. Cały czas noszę przy sobie karty kredytowe rodziców. Jakoś mnie nie korci żeby sprawdzić ile tam jest pieniędzy. Jednak Mark powiedział żebym sprawdziła żebym wiedziała na czym stoję. poszłam do banku dowiedzieć się ile tam tego jest. Łącznie mam 23 miliony. A co najlepsze że funtów ! Oszołomiona wyszłam z banku i ruszyłam do samochodu, w którym czekali Mark i dziewczyny. W domu im powiedziałam ile tam tego jest. Mark się zaśmiałam żebym odpaliła trochę, ale tylko żartował. Niestety Greg był wtedy czyli będzie mnie później męczył. Poszłam do siebie i siedziałam w pokoju do wieczora.
 

__________________________________
Znowu Przepraszam że nic nie wstawiałam, ale znowu problemy z netem i takie te.
Przepraszam poprawię się i dzisiaj do wieczora powinien pojawić się jeszcze jeden rozdział. :)

Jak myślicie co się dalej wydarzy? Jaka będzie reakcja kiedy Harry i Abigail się spotkają ?

Piszcie w komentarzach :)

SWAG SWAG !
Abigail  xoxoxoxo











sobota, 25 sierpnia 2012

Rozdział #10 ..."Maybe This Is Love? I Don't Know"...

*****Harry****

Dobra, pewnie większość mi nie uwierzy, ale po raz pierwszy podoba mi się dziewczyna nie kobieta tylko dziewczyna i jest ode mnie młodsza o 2 lata. Tak, wiem-Harry ściemniasz wiemy że tamta co Ci się podoba napewno ma przynajmniej 5 lat więcej niż ty. To były słowa, które wczoraj usłyszałem od Zayn'a. Nie wierzą mi. No Eleanor mi wierzy i ona wie że dziewczyna, o którą mi chodzi to Abigail. Tylko Els mi wierzy. DLACZEGO ?!?!?!?!?  Nie wiem. Tak, więc Abigail mi się naprawdę podoba ale mamy ograniczone widywanie się. Ograniczone do minimum. Musimy przeżyć.

Obudziłem się o 9:30. Jak zawsze obudziły mnie krzyki Niall'a i Zayn'a. Norma. Poszedłem do łazienki i opłukałem twarz zimną wodą. Tak na rozbudzenie.Na dole jak zawsze chaos. Liam smaży naleśniki w kuchni, Niall i Zayn się tłuką o pilota od telewizora, a Lou śmieje się z Niall'a, który przed chwilą spadł z kanapy. Jak ja ich kocham. Moi idioci.

- Hej!- przywitałem się tak żeby mnie usłyszeli.

- Hej!-odparli chórem.

Poszedłem do kuchni, gdzie Liam próbuje usmażyć naleśniki, ale myślę że to się skończy telefonem do Danielle.Nalałem sobie do szklanki soku i usiadłem na blacie. Szczerze mówiąc to skojarzyło mi się z Abs.

- Pomożesz mi? -zapytał po chwili Liam.

- Jasne.-odparłem.

Moja pomoc wyglądała tak że to ja zrobiłem naleśniki, a Liam tylko się patrzył.

- Musisz nauczyć mnie gotować.-powiedział jak skończyłem. Ja się tylko zaśmiałem i nałożyłem sobie kilka naleśników na talerz. Poszedłem i usiadłem na kanapie w salonie obok Lou.  Dzisiaj Abigail ma rozdzielenie majątku. Mam nadzieję że wszystko się dobrze skończy.

***Abigail****

Wstałam jak zawsze ok. 12. Wyszłam na balkon. Ciepłe powietrze otuliło moje ciało. Przyjemny dreszcz przeszedł całe ciało. Schowałam się do pokoju i wzięłam telefon do ręki. Skoro tutaj w Polsce jest 11:50 to tam w Londynie jest 10:50. Czyli już mogę zadzwonić do Hazzy. Tak też zrobiłam. Porozmawialiśmy chwilę, aż zawołał mnie Mark żebym się szykowała i zjadła śniadanie. Ubrałam się i zeszłam na dół do kuchni, gdzie już siedzieli wszyscy. Zjadłam kilka kanapek i zaczęliśmy szykować się do wyjścia. Jak zawsze jak się ma coś wydarzyć zaczął boleć mnie brzuch.  Postanowiłam napisać do Harolda.

"Weź mnie przygarnij do siebie"

Na odpowiedź nie czekałam długo:



"Wsiadaj do samolotu i przylatuj.Łóżko mam duże, spokojnie się zmieścisz ;D"




Zaśmiałam się odczytując to.
- Chodź musimy już jechać.-oznajmił Mark.
Nicole i Madi jeszcze raz mnie przytuliły i wyszłam razem z Mark'iem. Odczytanie testamentów ma się odbyć w jakimś biurze. Po drodze jeszcze wstąpiliśmy do sklepu bo bez miętusów się nigdzie nie ruszę, a skończyły mi się. Ruszyliśmy w drogę. Po ok. 30 minutach dotarliśmy na miejsce.  Weszliśmy do niewielkiego budynku. Poszliśmy do wskazanego pokoju. Wzięłam jednego cukierka do buzi.  Jak weszliśmy zauważyliśmy czekającego Greg'a. Jest tylko nasza trójka i mężczyzna, który ma odczytać testamenty.
- Tak więc zebraliśmy się tutaj, aby uroczyście odczytać testamenty Anny i Peter'a McCartney.-zaczął mężczyzna.
Zachciało mi się płakać. Zawsze się zastanawiałam jak to jest stracić kogoś bliskiego. Teraz już wiem. Straciłam dwie najbliższe mi osoby. Szczerze to nie chcę żadnych pieniędzy, ani rzeczy. Wolałabym żeby oboje byli teraz ze mną.  Gościu przeczytał testament ojca. Mark dostał dom rodziców i prośbę żeby się mną zajął. Ja zaś dostałam wszystkie pieniądze jakie ojciec ma na koncie. Greg dostał firmę. Znając życie to z jego porządkami firma zbankrutuje.  Następnie mężczyzna zaczął czytać testament naszej matki. Mark dostał całą biżuterię i rzeczy wartościowe, Greg dostał nasz dom w górach, a ja znowu pieniądze które są na koncie. Naturalnie się popłakałam. Po odczytaniu tego wszystkiego mężczyzna poprosił mnie samą do siebie do gabinetu. Poszłam z nim i przekazał mi kopertę, w której znajdują się karty rodziców i kody PIN. Rodzice pomyśleli że mogą umrzeć jak jeszcze nie będę pełnoletnia więc mam dostęp do konta już teraz. Mężczyzna złożył mi jeszcze kondolencje i wróciłam do chłopaków.
- Mam nadzieję że się podzielisz ze starszym bratem pieniędzmi?-zapytał chytrze Greg.
Jak zawsze chciwy na pieniądze.
- To są jej pieniądze i masz dać jej spokój. - odparł Mark.
Wyszliśmy i wróciliśmy do domu. 
Mark mi powiedział po drodze że powinnam iść sprawdzić ile pieniędzy jest na kontach. Póki co to nie mam jakiejś chęci. Nie interesują mnie te pieniądze.  Położyłam się na łóżku w moim pokoju. Wzięłam telefon do ręki i jakby przez telepatię dostałam sms'a od Hazzy.


" I jak było ??? :* Xxx"

Odpisałam mu tak:

" Nie chce mi się o tym pisać. Lepiej zadzwoń Xxx"

Po chwili zadzwonił i gadaliśmy cały dzień. Jutro już do szkoły, a tu już za tydzień wakacje. Strasznie szybko zleciało.
Wieczorem przestaliśmy gadać. Poszłam się ogarnąć do łazienki. Ale jak zawsze wiadomo Harry zadzwonił do mnie na skype.
- Nie mogę zasnąć jeśli nie widzę Cię przed snem.-powiedział jak się spytałam co chciał.
Jak zawsze zalały mnie rumieńce.  Gadaliśmy jeszcze trochę. Chłopcy są we Włoszech i za jakieś dwa tygodnie powinni być w Polsce.  Ucieszyłam się jak nie wiem co. Po jakimś czasie przyszły dziewczyny i też z nami gadały.  Padnięte całym dniem poszłyśmy spać. Jutro do szkoły......

________________________________
Proszę was bardzo macie rozdział 10 !!!!!
naprawdę jeśli to ktoś czyta niech zostawi po sobie ślad w postaci komentarza :))
To naprawdę dla mnie ważne bo nie wiem czy mam dla kogo pisać :(

SWAG SWAG !
Abigail :*