czwartek, 30 sierpnia 2012

Rozdział #12 ...." My Superhero"....

Rozdział dedykowany mojej kochanej przyjaciółce Emilii :D
To ona zmusiła mnie do dodania tego :D

---------------------------------

Po jakimś czasie siedzenie w pokoju stwierdziłam że trzeba się ogarnąć. Poszłam do łazienki i rozczesałam włosy. Rzęsy lekko przeciągnęłam tuszem i poszłam do garderoby. Szybko wybrałam to. Jak zeszłam na dół to weronika pomagała Mark'owi nakrywać do stołu. Greg'a już nie było. Brzuch zaczął boleć mnie jeszcze bardziej. Nie dlatego że się denerwuję tylko dlatego że coś ma się stać. Zaraz z góry zeszły dziewczyny nie sądziłam że ubiorą się tak normalnie.  Razem z nimi zszedł Wictor w czerwonych spodniach i koszulce w biało-granatowe paski. Zaczęłam pomagać Weronice aż ktoś zadzwonił do drzwi myślałam że to może chłopaki już, ale się myliłam. Poszłam otworzyć, a tam stał pijany Greg.
- Oddawaj pieniądze szmato!!!-krzyknął i złapał mnie za szyję wbijając paznokcie.
Dziewczyny odciągnęły Wictora jak najdalej. Greg przycisnął mnie do ściany. Nie mogłam złapać oddechu. Zaraz z kuchni wybiegł Mark i próbował odciągnąć Greg'a ode mnie. Mark dostał w twarz i zaczęli się szarpać. Ja nie mogąc złapać oddechu opadłam na podłogę. Mark dostał czymś w głowę i upadł. Greg wrócił do mnie i znowu przygniótł mnie do ściany.
- Oddawaj te pieniądze!-krzyknął mi znowu w twarz.
W ty momencie weszło pięciu że tak powiem bohaterów. Harry jak zauważył co się dzieje podbiegł do Greg'a uderzył z pięści w twarz i przewrócił go. Ja znowu opadłam na podłogę, a oni zaczęli go w sześciu bić. W końcu Louis z Harry'm wzięli go "za fraki" i wyrzucili za drzwi. Czułam jak po mojej szyi ścieka krew. Tamten idiota wbił mi paznokcie tak że będę miała rany na całej szyi.
- Podaj moje wziewy!-krzyknął Mark do Weroniki.
Tak Mark ma astmę i jego leki zawsze działają na mnie jak mam problem z oddychaniem. Zaraz podali mi te wziewy i spokojnie mogłam wziąć oddech. Łkałam i dławiłam się łzami. Harry podszedł do mnie, podniósł i przytulił mówiąc do ucha że już wszystko jest dobrze. Po kilkunastu minutach wszyscy się uspokoili. Spojrzałam na chłopaków. Każdy z nich miał poobijaną buźkę. Zaśmiałam się widząc ich w takim stanie. Wszystko przez taka idiotkę jak ja. Usiadłam na kanapie obok Wictora i dziewczyn. Wictor przysunął się do mnie i mocno przytulił.
- Dziękuję.-powiedziałam patrząc na chłopaków.
- Nie ma za co.-odpali chórem.
- Weronika przynieś schabowe.-powiedział Mark.
Przyniosła" mrożone mięso schabowe. Każdy z chłopaków dostali po jednym i każdy z nich przyłożył sobie do oka. Harry i Louis byli najbardziej poobijani. Obaj mieli rozcięte wargi i Harry miał jeszcze rozcięty łuk brwiowy. Jednak nie było aż tak źle. Weronika przyniosła waciki i wodę utlenioną. Wzięłam jeden wacik i przysunęłam się do Harry'ego. Zaczęłam mu przemywać rany. On zaraz wziął drugi i zaczął przemywać mi rany na szyi. Oboje syknęliśmy z bólu. Spojrzał mi prosto w oczy, widać było że się o mnie bał. Patrzył na mnie z czułością i troską, a zarazem z tęsknotą.  Minęło pół godziny i chłopaki wyglądali normalnie. Wtedy usiedliśmy do stołu. Wszystko było dobrze do momentu kiedy Niall zapytał:
- Co się stało że tak na ciebie napadł?
Postanowiłam mu odpowiedzieć.
- Wiecie ze nasi rodzice nie żyją. No nie?
- No wiemy.-odparł Liam.
- Chodzi o to że każdy z nas dostał coś w spadku po nich. Ja dostałam akurat wszystkie pieniądze jakie mieli. Greg usłyszał jak mówiłam ile tam tego jest. -opowiedziałam im.
- Przepraszam że pytam, ale w takim razie ile tam tego jest? - zapytał Zayn.
- 23 miliony funtów.-odparłam.
Zrobili wielkie oczy. Wiem że wcale nie jest mało.
- Nieźle.-odparł Lou.
Potem rozmowa toczyła się normalnie.
- A gdzie Eleanor i Danielle?-zapytała Madi.
No tak miały z nimi przylecieć.
- Musiały jeszcze załatwić coś w Londynie i przylecą jutro.-odpowiedział Lou.
- Harry co się nie odzywasz ?-zapytałam. Tak cicho siedział.
- Nie wiem, tak jakoś.-odparł i się uśmiechnął.
Z racji tego że siedziałam obok niego położyłam mu głowę na ramieniu. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Objął mnie ramieniem.
- A wiesz Abs że Hazza cały czas o tobie gadał.-powiedział Liam.
- Tak?-zapytałam się patrząc na Hazze.
- No wiesz, no może...Tak trochę....-zaczął się jąkać.
Wszyscy się zaśmiali, a ja dałam mu buziaka w policzek.
Siedzieliśmy tak jeszcze długo. Koło północy chłopcy zaczęli się zbierać. Pożegnaliśmy się z nimi. Jak poszli ja poszłam do łazienki się umyć. Przebrałam się w piżamę i wskoczyłam pod ciepłą kołderkę. Zaraz wskoczyły do mnie Nicki i Madi i niedługo potem zasnęłyśmy.





____________________________________________________

Proszę obiecany rozdział :D
Co się dalej wydarzy?
Dowiecie się w sobotę :D


SWAG SWAG !
Abigail xoxoxoxoxo






1 komentarz:

  1. musisz mi powiedzieć co się stanie bo się porzygam tęczą :P Emii

    OdpowiedzUsuń