piątek, 24 sierpnia 2012

Rozdział #5 .."She's So Beautiful And I Tell Her Every Day"...

Obudziło mnie dziwne ciepło. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Harolda przytulającego się do mnie od tyłu. Spodobało mi się to. Spojrzałam na niego, a on się obudził. Odwróciłam się do niego przodem.
-Witam, witam.-przywitał się.
- Słodko spałaś.-powiedział ze słodką minką.
- Dzięki.-odparłam.
- Hej-zaczęłam-mógłbyś mnie puścić?
-Przepraszam.-odpowiedział i mnie puścił.
- Ja tak zawsze się do każdego przytulam.-tłumaczył się.
- Nie no nic się nie stało tylko za ciepło mi było.-odpowiedziałam.
- Bo Ja gorący chłopak jestem.-odparł z cwaniackim uśmieszkiem.
Zaczęłam się śmiać. Po chwili Harry usiadł na mnie i zaczął łaskotać. Darłam się i śmiałam w niebogłosy.
- Głupi jesteś.-powiedziałam jak przestał mnie łaskotać.
- Ty też.-odparł.
Lekko uderzyłam go w policzek.
- Głodna jesteś?-spytał po chwili.
- No trochę.-odparłam.
- To Ja idę zrobić śniadanie, a Ty idź się ubierz.- rzekł.
- Ale szczerze to nie musisz.-dodał śmiejąc się.
Walnęłam go w ramię i po chwili ze mnie zszedł. Wyjęłam z torby ubrania. Poszłam do łazienki i się ubrałam. Włosy rozczesałam i związałam w koka. Wyszłam z łazienki i włożyłam piżamę do torby.  Poszłam do dużego pokoju, gdzie czekała wielka sterta kanapek. Zaraz przyszedł Hazza z herbatą. Usiedliśmy i zaczęliśmy się zajadać. Włączyliśmy telewizor. Akurat leciał jakiś program plotkarski. Pokazali zdjęcia moje i Harry'ego z wczoraj.  Jak byliśmy w cukierni, w sklepie i jak wchodziliśmy do hotelu.  Prowadząca zaczęła gadać że Harry przyjechał do Polski, do dziewczyny. Siedziałam z otwartymi ustami i słuchałam co wygaduje. Harry nic nie rozumiała, ale wiedział o co chodzi.  Zaraz przeszli do obgadywanie Seleny Gomez i Justina Biebera.  Harry spojrzał na mnie z dziwną miną.
- Przepraszam?-powiedział pytająco.
- Nic nie zrozumiałeś, prawda?-spytałam.
- Dokładnie.-odparł.
Wytłumaczyłam mu co mówili. Przepraszał mnie za to , ale mi to nie przeszkadza. No chyba że zaczną mnie hejtować to wtedy będzie Armagedon.
Szczerze to się zdenerwowałam, ale nie chciałam go zranić. Wiem że nie będę miała spokoju ze względu na fanki i wgl. Ale cieszę się że przyjechał i możemy spędzić trochę czasu razem. Nie chcę, aby poznał po mnie że się zdenerwowałam. Zjedliśmy do końca i wypiliśmy herbatę. Poszliśmy i pozmywaliśmy naczynia.
- Co dziś robimy?-spytałam.
Już się uspokoiłam.
- Możemy pochodzić po mieście, a zresztą obiecałaś mi pokazać trochę Warszawy.-powiedział.
- No to dzisiaj idziemy na spacer.-odparłam.. Harry założył granatowy sweter, szare rurki i białe,krótkie Converse. Zostawiłam rzeczy w jego pokoju i wyszliśmy.  Przed hotelem tak jak się spodziewaliśmy było pełno papparazzich. Jak ich zobaczyliśmy od razu zaczęliśmy się śmiać.  Coś tam się darli, a my szliśmy dalej.  Pod centrum handlowym wszyscy patrzyli tylko na nas. Muszę przyznać strasznie mnie to krępowało. Jak weszliśmy do środka podbiegło do nas kilka fanek. Z kilku fanek zrobiło się kilkanaście fanek. Otoczyły go, a Ja stałam z boku.
- Przepraszam.-powiedział bezgłośnie wyglądając z pomiędzy fanek.
Ja usiadłam na ławce z boku i czekałam. Po kilkunastu minutach podszedł do mnie.
- Naprawdę przepraszam nie wiedziałem że tak wyjdzie.-tłumaczył się. Schyliłam głowę i pomyślałam: Co by było gdyby On nie był sławny? Może byłoby lepiej? Jesteśmy przyjaciółmi i nie możemy nigdzie spokojnie wyjść? Dobra, ważne że on spełnia swoje marzenia.
- Nic się nie stało.-odparłam po chwili ciszy.
- Napewno?-zapytał.
- Tak, napewno nic się nie stało. Jesteś sławny to norma.-powiedziałam.
- Przepraszam nie wiedziałem że tak wyjdzie.-nadal tłumaczył.
- Nie no spoko.-odparłam.
- Jesteś pewna ?-dopytywał.
- Jak będziesz dalej tak dopytywał to powiem Ci parę "miłych" słów. -powiedziałam, a on zrobił " wystraszoną" minę.
Ruszyliśmy na wycieczkę po sklepach. Co chwilę się z czegoś śmialiśmy.  Zobaczyłam kilka plastików i miałam taki atak śmiechu jak nigdy. Nie dość że plastiki to jeszcze tipsiary. Przymierzały szpilki, w których  i tak nie umiały chodzić. Harry co chwilę mówił jak bardzo żal mu takich dziewczyn. Nakupowaliśmy pełno różnych rzeczy. Hazza zmusił mnie do wejście do sklepu z sukienkami. Szczerze nie wiem dlaczego się zgodziłam tam wejść.
- Przymierz tę.-powiedział Harold podając mi sukienkę.
- Chyba Cię coś boli Haroldzie.-odparłam.Spojrzał na mnie z błagalną miną. Wzięłam od niego sukienkę i odprawił mnie do przebieralni z miną zwycięzcy. Weszłam do przebieralni i zaczęłam się męczyć z butami. Po chwili już byłam przebrana i wyszłam. Harry podszedł do mnie i zdjął mi gumkę z włosów. Włosy delikatnie opadły mi na ramiona i strasznie dziwnie się poczułam.  Przeczesałam je ręką. Harry wydał z siebie ciche : Wooooow.
- Wyglądam i czuję się jak jakiś niedorób.-powiedziałam zirytowana.
- Wyglądasz pięknie.-odparł.
Podszedł do mnie i odgarnął kosmyk włosów, który opadł mi na twarz. Zbliżył swoją twarz do mojej. Milimetry dzieliły nasze twarze. Czułam jego niespokojny oddech na swoich policzkach. Staliśmy tak dłuższą chwilę po prostu patrząc sobie w oczy. Nigdy wcześniej nie znajdowałam się w takiej sytuacji. On się speszył i odsunął. Moją twarz automatycznie zalały rumieńce.
- Musisz to wziąć.-powiedział pełen podziwu Harold.
- Po co? Skoro i tak nigdy nie będę miała okazji żeby to założyć.-powiedziałam.
- Ja naprawdę Ci mówię: Weź To.-próbował mnie przekonać.
- Nie, nie biorę. Niestety, ale Ja nie chodzę w takich ciuchach.-powiedziałam.
- Dobra. Nie to nie.-odparł.
Wróciłam do przebieralni i przebrałam się w moje ubrania. Wyszłam i odłożyłam tamte rzeczy na miejsce. Wyszliśmy ze sklepu. Jak odeszliśmy kawałek od sklepu zauważyłam że nie ma obok mnie Hazzy.  Harry wsiąkł gdzieś. Zaczęłam się rozglądać, ale nigdzie go nie wiedziałam.
- Przecież on się nie dogada z ludźmi jeśli się zgubił.-pomyślałam.  Rozglądałam się wszędzie, aż nagle usłyszałam głośne : BUUU ! za plecami.
- Ty idioto! Gdzie Ty byłeś ?!?!-zaczęłam go ochrzaniać.
- Przepraszam Ja nie chciałem.-zaczął się tłumaczyć. Dolna warga zaczęła mu drżeć. Myślałam że zaraz ryknie płaczem.
- Przepraszam nie chciałam, ale bałam się.-powiedziałam i go przytuliłam. Może Ja naprawdę jestem za bardzo brutalne w stosunku do ludzi ? Szczerze to w tamtym momencie zastanawiałam się czy On naprawdę ma 18 lat.  Przytulił się do mnie mocno.
- Już dobrze ?-spytałam.
- Tak.-odparł z uśmiechem.
- A , gdzie byłeś ? -zapytałam.
- No właśnie: trzymaj.-odparł i podał mi fioletową papierową torbę. Zajrzałam do niej i zobaczyłem te rzeczy, które przymierzałam kilka minut wcześniej.
- Ale...-zaczęłam
- Nie ma żadnego ale mówiłem że musisz mieć te rzeczy to masz.-skończył za mnie lokers.
To było bardzo dziwne jak na mnie. Poczułam jak moje policzki robią się czerwone. Jeszce nigdy nie czułam czegoś takiego jak wtedy.
- Dziękuję-powiedziałam.
- Nie ma za co.-odparł i mnie mocno przytulił.
- Nie musiałeś.-powiedziałam nie puszczając go.
- Nie musiałem , ale chciałem.-odparł.
Podniosłam głowę i pocałowałam go w policzek. Zalały nas znowu rumieńce. Zrobiliśmy się głodni. Postanowiliśmy że pójdziemy do Subway. Zamówiliśmy kanapki i usiedliśmy przy wolnym stoliku. Zjedliśmy śmiejąc się co chwilę.  Jak wyszliśmy z centrum było już ciemno. Poszliśmy do niego do hotelu i wzięłam swoje rzeczy. Koniecznie on chciał mnie odwieść. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Włączyliśmy radio i głośno śpiewaliśmy wszystkie piosenki. Znaczy te, które były po angielsku. Niestety za nim się obejrzałam nasza podróż dobiegła końca. Wysiedliśmy i odprowadził mnie do samych drzwi. Staneliśmy pod drzwiami tak po prostu patrząc na siebie.
- Dziękuję za cały dzień.-powiedział nagle Hazza.
- Ja też. -odparłam.
Pocałował mnie w policzek i zrobił się cały czerwony. Zaśmiałam się bo wyglądał komicznie.
-Dobranoc.-powiedziałam.
- Dobranoc.-odparł.
Weszłam do domu i od razu poszłam do kuchni. Wyjęłam mleko z lodówki i usiadłam na blacie kuchennym.
- Ja chyba czuję do niego coś więcej.-pomyślałam. Ale jednak nie mogę zakochać się w najlepszym przyjacielu. Zaśmiałam się przypominając sobie widok czerwonej twarzy Harolda. Moje przemyślenia przerwała moja mama wchodząc do kuchni. Zamieniłyśmy kilka słów. Poszłam do swojego pokoju, wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Weszłam pod prysznic. Ciepły, długi prysznic tego mi było trzeba. Byłam pod prysznicem ponad godzinę. Przebrałam się  piżamę i weszłam pod moją cieplutką kołderkę. Wzięłam laptopa i weszłam na Twittera. Od razu zauważyłam wpis Hazzy:

                              
                                        " @abigailmccartne Dzięki mała za cały dzień  :) Xxx"



Uśmiechnęłam się i również dodałam Tweeta:



                                  " @Harry_Styles Ja również Dziękuję :)"





Wyłączyłam laptopa i po kilku minutach odpłynęłam w objęciach Morfeusza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz