środa, 22 sierpnia 2012

Rozdział #1 ..."Nikt o tym nie wie i nikt się nie dowie..."

                          Wstałam o 10. Pierwsze co zrobiłam to spojrzałam przez okno. Piękna słoneczna sobota. Otworzyłam drzwi od balkonu w celu zaczerpnięcia świeżego powietrza.  Otworzyłam drzwi i od razu poczułam ciepłe powietrze okrywające moje ciało. Przyjemne ciarki przeszły mnie po skórze. Poszłam do łazienki wykonać poranną toaletę. Od kilku dni mam bardzo dobry humor ponieważ w Poniedziałek są moje siedemnaste urodziny. Poszłam się ubrać. Założyłam żółte rurki i zieloną bokserkę. Zeszłam na dół i jak zazwyczaj w sobotni poranek nikogo nie zastałam. Zobaczyłam że na lodówce wisi jakaś kartka.


                         " Abigail razem z twoim tatą wyszliśmy na zakupy. Zrób sobie coś do jedzenia i poczekaj na nas.


                                                                                                                Mama "




 Norma. Otworzyłam lodówkę w celu znalezienia czegoś do jedzenia. Na szczęście mleko jeszcze było. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem i usiadłam przed telewizorem.  Włączyłam Vive i akurat leciało One Thing - One Direction. Jedząc płatki wykonywałam jakieś dziwne ruchy. W końcu piosenka się skończyła, a ja zaczęłam się śmiać sama z siebie.  Poszłam odłożyć miskę do zmywarki i w tym momencie wrócili moi rodzice.
- Ładnie to tak zostawiać mnie samą w domu ?!?!-krzyknęłam.
Zawsze lubiłam udawać że jestem zła albo obrażona. Najczęściej zdarza się to właśnie w soboty rano. Moi rodzice jadą do sklepu i zostawiają mnie samą. Po pierwsze: Ja nie lubię i to bardzo zostawać sama w domu, a po drugie: Nie lubię jak jeżdżą na zakupy beze mnie bo zawsze zapominają o tym co chciałam.
- Też się cieszymy że cię widzimy.-odparła z uśmiechem moje mama.
Na co ja naturalnie zaczęłam się śmiać.
- Pomóż nam z tymi zakupami.-dodał tata.
Wzięłam dwie reklamówki i poszłam z nimi z powrotem do kuchni. Zaczęłam razem z mamą rozpakowywać zakupy, a tata poszedł do salonu.  Podstawowe trzy rzeczy , które muszą mi kupić na zakupach: żelki, woda i twixy. I o dziwo tym razem to znalazłam. Podeszłam do mamy sprawdzić czy może przypadkiem nie ma gorączki. Jak załapałam ją za czoło zaczęła się śmiać. Wzięłam to co moje i poszłam do siebie do pokoju. Usiadłam na łóżku i wzięłam lapka na kolana.  Włączyłam go i od razu weszłam na Facebooka.  Nic ciekawego
więc wyszłam i zalogowałam się na Twittera. Codziennie przychodzi mi tam pełno wiadomości : Jak zrobiła że wszyscy chłopcy z 1D mnie followują? No właśnie ja jestem tą z nielicznych, które followują wszyscy. Eleanor i Danielle też mnie followują.  Tak więc zawsze odpisuję tak samo:  Po prostu mam farta :D  Nikt oprócz Nicole, Madi, moich rodziców, Eleanor, Danielle i oczywiście chłopaków z 1D nie widzą że ja ich "znam". Znam ich tyle co z nimi pisałam. Wylogowałam się i wyłączyłam lapka. Położyłam się myśląc co dziś będę robić.  Moje przemyślenia jednak przerwał mój telefon wydający z siebie fragment Superhero- Cher Lloyd. Spojrzałam na ekran , a tam : Alex dzwoni.  Zaśmiałam się na samą myśl co ona mogła wymyślić.  Po chwili jednak odebrałam.
N-Nicole , A-Abigail
N: Hej Lamo!
A: Witam , Witam
N: Co planujesz na dzien dzisiejszy?
A: Właśnie się zastanawiałam.
N: Czyli idziemy pojeździć na desce. Zgadłam?
A: Dokładnie
N: To będę po ciebie za 2 minuty
A: Spoko

Po skończonej rozmowie wzięłam moją deskorolkę i poszłam założyć buty. Założyłam długie czarne Convese, takie przed kolano.Akurat jak zeszłam na dół zadzwonił dzwonek do drzwi i moja mama wpuściła Nicki do środka.
-Gotowa?-spytała moja przyjaciółka dając mi buziaka w policzek.
- Jasne-odparłam.
- A nie idziemy po Madi?-spytałam wychodząc.
- Jak do niej dzwoniłam to mówiła że śniadanie je.-odpowiedziała Nicki śmiejąc się. Norma Madi jak mówi że je to znaczy że szybko nie skończy. Madi strasznie dużo je , ale wcale po niej tego nie widać.
- Aha.-odparłam.
Ale jednak postanowiłyśmy do niej podjechać. Madi mieszka cztery domy dalej ode mnie, a Nicole mieszka na przeciwko mnie. Ja zadzwoniłyśmy otworzyła nam jej mam witając nas z szerokim uśmiechem. Zaprowadziła nas do kuchni gdzie siedziała Madi jedząc tosty.
- Hej-przywitała się z nami.
- Hej-odparłyśmy.
Na całe szczęście była już ubrana. Jeszcze chwilę siedziała jedząc te swoje tosty z czego przy nas pochłonęła chyba z 6. Poszła wzięła deskę, założyła buty i wyszłyśmy. Pojechałyśmy do sakteparku, do którego zazwyczaj przyjeżdżamy. Spotkałyśmy kilku kolegów. Zaczęliśmy razem jeździć. Nagle Madi zatrzymała się pokazując na wejście do skateparku. W wejściu zobaczyłyśmy Jeżego. Dokładniej to on ma na imię Kamil, ale wszyscy mówią na niego Jeży.  Chodzi z nami do klasy i od zawsze podwala się do Nicole. Zdziwił nas strasznie jego widok i to do tego o 12. Normalnie to on śpi i trudno go gdzieś wyciągnąć.
- Co ty tu robisz?-spytałam się podjeżdżając do chłopaka średniego wzrostu, jasnymi włosami i z tego co pamiętam niebieskimi oczami.
- Nikt o tym nie wie i nikt się nie dowie.-odpowiedział.
Zawsze na tego typu pytania mi tak odpowiada.
Zaczęłam się śmiać po czym przywitaliśmy się . Zaraz podjechały dziewczyny żeby się z nim przywitać.
- A tak seryjnie to co tutaj robisz o tej porze?-spytała Nicole.
- A ja wstałem dzisiaj wyjątkowo wcześnie bo o 11 i jak włączyłem komputer to rodzice mi go wyłączyli i zaczęli krzyczeć że nie powinienem tyle w domu siedzieć i takie te wiecie.-powiedział.
- Bój się bo Ci uwierzę że wstałeś o 11.-powiedziałam pukając go w czoło.
- Po pierwsze weź ten palec z mojego czoła skarbie,a po drugie to tak wstałem o 11.-odparł i ściągnął mój palec ze swojego czoła.
Zamieniliśmy  jeszcze parę słów i wróciliśmy do jeżdżenia.  Jeździliśmy dobre 4 godziny. W końcu zmęczeni postanowiliśmy pójść do McDonalda na shake'i. Pojechaliśmy i zamówiliśmy po shale'u i pojechaliśmy do parku na nasz ulubiony murek. Usiedliśmy we czwórkę popijając nasze słodkie napoje.
- Co planujesz na urodziny?-spytał jedyny chłopak pośród dziewczyn.
- Nic nie planuję.-odparłam.
- Jak to nic?-spytał zdziwiony.
- Po prostu. To przecież tylko szesnastka ..-powiedziałam. Pokiwał głową że mam rację.
Siedzieliśmy tak jeszcze gapiąc się na wszystkich ze dwie godziny, aż zaczęło się ściemniać i trzeba było wracać do domu.  Kawałek jechaliśmy wszyscy razem, aż Kamil skręcił w swoją ulicę, a my dalej jechałyśmy do siebie. Stanęłyśmy pod moim domem i się pożegnałyśmy. Ja weszłam do siebie , Nicki pojechała na przeciwko , a Madi w prawo ode mnie. Jak weszłam do domu moi rodzice siedzieli przed telewizorem oglądając jakiś beznadziejny film. Ruszyłam od razu do siebie.  Włączyłam laptopa i zalogowałam się na Twittera i położyłam go na łóżku. Zostawiłam laptopa i poszłam pod prysznic. Odkręciłam gorącą wodę, zdjęłam ubrania i weszłam pod strumień gorącej wody. Miałam radochę bo uwielbiam takie gorące, wieczorne, długie prysznice. Umyłam się i wyszłam z kabiny. Od razu przeleciały mnie ciarki z zimna. Szybko przebrałam się w moją ulubioną pidżamę:spodnie do kolan w panterkę i żółtą bokserkę. Wbiegłam do pokoju i weszłam pod kołdrę.  Wzięłam lapka na kolana i patrzyłam co się ciekawego działo przez cały dzień. Miałam wiadomość od Louis'a że jakbym widziała gdzieś Kevina to żebym mu przekazała że ma się odezwać bo się o niego martwi. Odpisałam mu że oczywiście mu przekażę.Popisałam z paroma osobami i wylogowałam się. Kilka minut po tym jak wyłączyłam laptopa zadzwonił mi telefon.  Jak zawsze o tej porze dzwoni Harry. Dzwoni zawsze wieczorem przed snem. Oczywiście opowiedział mi co robili przez cały dzień, ja też mu opowiedziałam. Gadaliśmy przez dobre 3 godziny. Zrobiłam się śpiąca i kazał mi iść spać. Powiedziałam mu Dobranoc i się rozłączyłam. Nauczycielka angielskiego w podstawówce jak zaczynałam pisać z Harry'm zdziwiła się moją nagłą poprawą języka. Teraz mam najlepsze oceny z angielskiego, a zresztą mój tata jest Brytyjczykiem i mnie coś tam uczył jak byłam młodsza. Nigdy jednak nie przyswajałam zbyt dobrze wiedzy. Ale jednak nigdy źle się nie uczyłam.  Dzięki rozmowa z Haroldem wyrobiłam sobie akcencik . Tak więc rozłączyłam się i po kilku minutach odpłynęłam w objęciach Morfeusza.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz