Przed drzwiami stał Harry Styles. Stałam jak wryta , a on się uśmiechnął. Miałam zaszklone oczy tak jak i on.
- Abigail?-zapytał. Ja niestety błam w takim szoku jakbym ducha zobaczyła, ale takiego ducha , na którego czekałam przez 4 lata. Kiwnęłam mu głową na tak. Podszedł do mnie i mocno przytulił. Popłakałam się i mocno wtuliłam. Zaraz weszliśmy do środka. Ja nadal nie mogłam w to uwierzyć. On też płakał, ale się uśmiechał. Ja otarłam łzy i się zaśmiałam.
- Co ty tu robisz?-spytałam. Cieszyłam się że nie zapomniałam angielskiego przez to wszystko.
- Przyjechałem bo chciałem Ci zrobić taką niespodziankę na rodziny.-odparł.
- Ale wiesz że mogłam zawału dostać?-spytałam robiąc poważną minę.
- Wiem wiem, ale i tak chciałem Cię w końcu zobaczyć.-odpowiedział.
- Wszystkiego Najlepszego Mała.-dodał po chwili. Znowu mnie przytulił. Był taki ciepły i widać było że mu strasznie zależało. Mimo wszystko nadal nie mogłam uwierzyć w to że on tu jest i, że przyjechał specjalnie dla mnie.
- Dziękuję-powiedziałam.
Staliśmy chwilę po prostu patrząc się na siebie. W końcu się ocknęliśmy i poszliśmy do kuchni usiąść. Zrobiłam nam herbaty i siedzieliśmy rozmawiając.
- A na ile zostajesz?-spytałam dociekliwie na co on się zaśmiał.
- Na cały tydzień.-odparł.
- A tak w ogóle skąd ty masz mój adres?-spytałam. Byłam tego ciekawa od momentu kiedy go zobaczyłam.
-Ma się sposoby.-zaśmiał się.
- Oj no skąd??-prosiłam żeby mu powiedział. To była rzecz , którą najbardziej chciałam teraz wiedzieć.
- Po co prosisz skoro wiesz że Ci nie powiem?-spytał ze śmiechem. Walnęłam go w ramie.
- Głupi jesteś.-powiedziałam.
- Ty też. Ty też.-odparł.
- Synek Ty to się pilnuj bo zarobisz.-pogroziłam mu palcem.
Siedzieliśmy w kuchni i rozmawialiśmy. Po jakimś czasie usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Zaraz do kuchni weszła moja mama. Jak zobaczyła Harry'ego to ze zdziwienia otworzyła buzię.
- Mamo proszę zamknij buzię po Ci mucha wleci.-powiedziałam śmiejąc się.
Harry podszedł i przywitał się z mą rodzicielką.
- Wszystkiego Najlepszego Skarbie.-powiedziała mama i pocałowała mnie w czoło.
- Ale żeby dostać prezent musisz poczekać aż tata wróci.-dodała.
Pokiwałam głową że się zgadzam. Po kilku minutach ktoś wchodzi do domu. Właściwie to kilka ktosi. Mój tata krzycząc: PARTY HARD!, a za nim Nicole i Madi. Zaczęłam się śmiać. Wyszłam z Harry'm i mamą do salonu gdzie właśnie byli nowoprzybyli.
- O matko to Harry Styles.-powiedziała "zdziwiona" Nicole.
Harry zaczął się śmiać. Spojrzałam na nich z dziwną miną. Mój tata nie zdziwił się na widok Harolda.
- To o co tu chodzi?-spytałam.
Harry podszedł i normalnie przywitał się z dziewczynami.
- Dobra to tak-zaczął Hazza- adres mam od Nicole i Madi, poprosiłem je o to więc nie masz o co się obrażać.-powiedział i przytulił mnie ramieniem. Podeszłam do dziewczyn i je przytuliłam.
Dziękuję-wyszeptałam im do ucha.
- Dobra a teraz możecie dać mi mój prezent?-spytałam rodziców.
- Jeszcze dwóch gości nie ma.-odparł tata.
-Idźcie na górę do ciebie do pokoju, a ja zaraz przyniosę wam coś do picia i do jedzenia.-powiedziała mama.
- Spoko.-odparłam i pocałowałam mamę w policzek.
Poszliśmy we czwórkę na górę. Harry był bardzo pewny siebie wśród dziewczyn. Rozmawiał z nami na każdy temat i żaden go nie płoszył. Zaraz przyszła moja mam z chipsami, żelkami, paluszkami, colą i jeszcze coś tam miała , ale nie wnikałam. No i w końcu przyszło moich dwóch wyczekiwanych gości czyli : Kamil i Kacperek. I zaraz weszli moi rodzice. to jest bardzo dziwne bo wyczekałam do urodzin. Zazwyczaj nie wytrzymuję i dostaję mój prezent dzień wcześniej.
- Jesteśmy pełni podziwu że wytrzymałaś do końca-zaczął tata - więc oto twój prezent.-skończyła mama.
Tata wyciągnął zza pleców nowiusieńką deskorolkę. Cieszę się bo dobrze wiedzieli że ta co miałam dotychczas się powoli zaczęła rozsypywać. Uściskałam rodziców i im podziękowałam. Potem wyszli i zostali nas w szóstkę.
- To kto następny?-spytał Kamil.
- Ja.-powiedziała Nicole i podeszła do mnie.
Wręczyła mi średniej wielkości pudełeczko zawinięte w filetowy papier na prezenty. Otworzyłam je , a tam był naszyjnik z moim imieniem. Wiedziała że szukałam takiego od dłuższego czasu. Uściskałam mocno przyjaciółkę. Następna była Madi, od której dostałam kolejną zawieszkę Charms na bransoletkę , którą dostała od niej i Nicki dwa lata wcześniej. Zawieszki były w kształcie klucza wiolinowego i jaskółki. Ją również przytuliłam. Zaraz podszedł do mnie Kamil dając mi spore pudełko, w którym był zestaw kolorowych kółek do deskorolki. Ucieszyłam się bo teraz będę szpanowała kolorowymi kółkami. Po Kamilu podszedł Kacperek, od którego dostałam czapkę w kolorach Rasta. Podziękowałam wszystkim , ale Harry się odezwał:
- A ja to co ?-spytała z pretensją.
- Ty też masz dla mnie prezent?-spytałam zdziwiona.
- Tak ja też mam. Nie tylko co do ciebie przyleciałem, ale prezent też mam.-odparł.
Wyjął ze swojej torby jakieś pudełko. Podszedł do mnie i mi je wręczył.
- Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego Mała.-powiedział wręczając.
Otworzyła pudełko i oniemiałam. Była w nim bransoletka. Też z Charmsami, ale ta miała zawieszki w kształcie: kota, marchewki, czterolistnej koniczynki, żółwia i lusterka. Przytuliłam go mocno dziękując.
- Ej , ale to nie wszystkie prezenty.-powiedział śmiejąc się Hazza.
Wyjął ze swojej torby jeszcze 6 prezentów.
- Dlaczego 6?-spytałam.
- Bo 4 są od chłopaków, a 2 są od Eleanor i Danielle.-odparł.
Z Eleanor i Danielle nie raz rozmawiałam na Skype. Wydają się naprawdę spoko. Z Eleanor rozmawiałam dużo więcej razy niż z Danielle. Otworzyłam wszystko i od razy bylo widać co od kogo. Dostałam koszulkę z gołębiem czyli za pewne od Louis'a, dostałam fajną fioletową koszulę w kratę więc zapewne od Liam'a, dostałam 12 kolorowych kostek do gitary czyli pewnie od Niall'a, dostałam dostałam marynarkę Harry'ego od Zayn'a. Od Eleanor dostałam czarne szpilki. Dała mi je specjalnie bo wie że nie cierpię szpilek, a od Danielle dostałam nową wersję Sing Stara. Podziękowałam Harry'emu i zaczęliśmy się "bawić" w szóstkę. Podłączyliśmy maty do tańca i zaczęliśmy tańczyć. Najpierw był pojedynek Harry vs. Kamil. Zaczęli jakoś dziko tańczyć, a ja wszystko kręciłam. Potem tańczyłam Ja vs. Harry. Zaczął przegrywać więc rzucił się na mnie i zaczął łaskotać. Darłam się wniebogłosy. Przewrócił mnie na łóżko i łaskotał dalej. Nicole stała nad nami kamerując wszystko zamiast mi pomóc. W końcu wzięłam wielką włochatą, zieloną poduchę leżącą na łóżku i go walnęłam tak że spadł ze mnie. W ten oto sposób Ja i Harry rozpętaliśmy wojnę na poduszki. Wolę nie mówić jak mój pokój wyglądał. Madi włączyła muzykę i zaczęliśmy normalnie tańczyć. Wydurnialiśmy się i zachowywaliśmy jak małe dzieci. Zresztą każde moje urodziny tak wyglądają. Tylko że w tym roku jeszcze dołączył do nas Harry. Około północy Nicki, Madi, Kamil i Kacper zaczęli się zbierać. Harry powiedział że zostanie i pomoże mi sprzątać. Zeszliśmy wszyscy na dół. Pożegnałam się z każdym i razem z Harry'm wróciłam na górę. O dziwo moi rodzice spali. Ja bym nie mogła zasnąć jak taki hałas by był. Weszliśmy do pokoju i zaczęliśmy sprzątać. Zaczęło się od sprzątania jedzenia. Harry wziął żelki i zaczął nimi rzucać we mnie.
- Głupi jesteś.-powiedziałam podchodząc do niego.
- Mówiłem już że ty też?-spytał ironicznie.
- Hahahahahaah bardzo śmiesznie.-odparłam mu sarkazmem.
- A tak seryjnie to Dziękuję.-przytuliłam go.
- Za co?-spytał udając zdziwionego.
- Za wszystko głupku.-odparłam.
- Dobra, ale wiesz co?-powiedział.
- Słucham.
- Jeśli będziesz chciała normalnie spać to jednak musimy powyjmować wszystkie żelki z twojej pościeli.-powiedział pokazując na łóżko.
- Masz racje.-odpowiedziałam.
Zaczęliśmy sprzątać. Tym razem naprawdę. Zaczęliśmy buszować w pościeli co pewnie Kamil by nazwał "Chędożeniem" zresztą Nicole też by tak to ujęła. Po godzinie w moim łóżku już nie było żelków. Ogarnęliśmy cały pokój tak że wyglądał , tak jak przed "imprezą". Harry też zaczął się zbierać do hotelu.
- A w którym hotelu będziesz nocował?-spytałam jak schodziliśmy na dół.
- W Mariocie.-odparł.
Mogłam się domyślić. Pokiwałam głową że rozumiem.
- Do o której się widzimy później?-spytał.
- Nie wiem.-odparłam. Była trzecia w nocy, a on mi kazał myśleć.
- O jedenastej.-powiedziałam.
- Dobra, ale nie wiem czy wstaniesz.-zaśmiał się.
- Hahahahaha bardzo śmieszne.-powiedziałam z sarkazmem.
Odprowadziłam go do bramy przed domem. Przytulił mnie.
- Idź spać mała.-powiedział.
- Mała to jest twoja pała.-odparłam ze śmiechem.
- Naprawdę idź spać.-zaśmiał się.
- Jutro biorę Cię do hotelu, w którym nocuję.-powiedział.
- Spoko.-odpowiedziałam.
Powiedzieliśmy sobie Dobranoc i wsiadł do samochodu, i pojechał. Ja wróciłam do siebie i od razu w ubraniach weszłam pod kołdrę i zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz