Wstałyśmy o 7:00. Dziewczyny idą dzisiaj już do szkoły. Niestety.One poszły się ogarnąć, a ja zeszłam na dół zrobić im śniadanie. Usmażyłam im naleśniki. Nadal chodzę przybita i nie mam chęci na nic. Wyjęłam Nutellę i dżem i postawiłam na stole. Zaraz zszedł Mark i dziewczyny. Byli zdziwieni tym że przygotowałam posiłek.
- Nie trzeba było.-powiedziała Nicoledając mi buziaka w policzek.
- Ale chciałam jakoś nawet już spać mi się nie chce.-odparłam.
- Dzięki.-powiedziała Madi i też dała mi buziaka.
Usiadłam razem z nimi przy stole i zaczęłam pić wodę.
- Nie jesz?-zapytała Madi.
- Nie, nie jestem głodna.-odparłam cicho.
- Ja już muszę jechać do pracy.-oznajmił Mark.
- Spoko.-odparłyśmy jednocześnie.
Pocałował mnie w czoło i wyszedł. Dziewczyny zjadły i też zaczęły się zbierać. Ok.7:20 wyszły. Zostałam w domu z Weroniką i Wictorem. Jeszcze śpią więc po cichutku poszłam do swojego pokoju. Zauważyłam że ktoś dzwonił. Spojrzałam i zdziwiłam się trochę. Harry dzwonił. Dziwne w Londynie jest dopiero 6:30. Zadzwoniłam do niego. Okazało się że wstał i już nie może zasnąć i pomyślał że może porozmawiamy. Włączyłam laptopa i weszłam na Twittera. Nic ciekawego poza jednym trendem: #1DEuropeTour. Ucieszyłam się że polskie directioners w końcu będą mogły ujrzeć swoich idoli. Zaraz zadzwonił do mnie na Skype Harry. Zaśmiałam się widząc jego poranną szopę. Jego loki fajnie wyglądały. Każdy w inną stronę prowadził. Ja jestem mądra bo rozczesałam włosy od razu jak wstałam. Nie mam szopy. Uświadomiłam sobie że mimo śmierci rodziców życie toczy się dalej. Muszę przeżyć jakoś z tym faktem. Humor mi się poprawił. Nie jest źle. Jeszcze po rozmowach z Haroldem jest już w ogóle pięknie. Rozmawialiśmy tak do ok. 11. Potem stwierdziłam że będę dalej z nim rozmawiała, ale się ubiorę i wyjdę z laptopem na dwór. Ubrałam się w to. Wzięłam laptopa i wodę. Wyszłam i położyłam się na hamaku w ogrodzie. Zadzwoniłam do niego na Skype i on też już jest ubrany. Pierwsze co powiedział to naturalnie:
- Ładnie wyglądasz.
Zaśmiałam się bo wszyscy mi mówią że ładnie wyglądam, jestem piękna i wgl. Ja się z tym nie zgadzam. Ale nigdy nikt mnie nie słucha. Po jakiejś godzinie do Hazzy dołączył Liam. Li jest spoko. Fajnie się z nim gada i co chwilę we dwóch odwalają jakieś dzikie miny.
- Cieszę się że znowu się uśmiechasz.-powiedział po chwili Harry.
Zarumieniłam się i spuściłam głowę w dół nerwowo poprawiając włosy. Po chwili usłyszałam słodki chichot Harolda.
- Jakbyś siedział teraz obok mnie dostałbyś w łeb.-powiedziałam.
- Wiesz że cię lubię.-odparł.
Zaczęłam się śmiać. Nie lubię jak ktoś mi prawi komplementy , a to chyba można nazwać komplementem. Strasznie tego nie lubię. Żałoba minęła i mój brat dziś do pracy poszedł już w oczojebnej pomarańczowej koszulce. On bez niej życia nie widzi. Wracając do naszej rozmowy. Boję się podnieść głowę do góry przez co on się słodko śmieję. Tęsknię za nim. Poprawiłam włosy i podniosłam głowę.
- Tęsknie za tobą Hazza.-powiedziałam ze smutną miną.
- Niedługo się zobaczymy.-odparł.
- I znowu pojedziesz...-dodałam.
- Jak to Nicole powiada: Life is brutal.-odparł, a ja się zaśmiałam.
- Za ile przylatujecie?-zapytałam zaciekawiona.
- Za dwa tygodnie.-powiedział.
Pogadaliśmy jeszcze i za chwilę obok mnie pojawiła się Madi.
- Która godzina?-zapytałam.
Zdziwiłam się strasznie bo szybko zleciało.
- Za dwa tygodnie chłopaki przylatują do Polski!!!-krzyknęłam.
Madi jak to usłyszała zaczęła skakać po całym ogrodzie. Nicki chyba też top usłyszała bo zaczęła skakać razem z Madi.
- Ale to znaczy że w Warszawie będą za trzy tygodnie.-wytłumaczyłam im.
- No i co? Ale będą.-odparła Nicki.
Przywitały się z Harry'm. Pogadały i poszły męczyć się z lekcjami. Ja sobie zrobię jutro jak ich nie będzie. Jest wieczór i zrobiło się chłodno.Zatrzęsłam się z zimna. I chyba Hazza to zauważył.
- Zimno Ci ?-zapytał słodko.
Podczas naszej dzisiejszej rozmowy on robi słodkie minki. Ogólnie taki słodki się zrobił. Po raz pierwszy nawet nie chce mi się wymiotować z jego słodkości.
- Tak trochę.-odparłam.
- Jakbym był obok Ciebie przytuliłbym Cię.-powiedział.
Jak to powiedział od razu zrobiło mi się cieplej.
- Awwwww.-odparłam.
Zaśmiał się. Pogadaliśmy jeszcze z godzinę i kazał mi iść spać bo jego zdaniem zapewne zmęczona jestem.
- Dobranoc.-powiedział na pożegnanie.
- Słodkich snów.-odparłam.
Wyłączyłam laptopa i poszłam do domu. Wszyscy siedzieli razem przed telewizorem i oglądali jakiś film. Poszłam do siebie do pokoju. Odłożyłam lapka na miejsce i usiadłam na łóżku patrząc się na drzwi.
- Jutro idziemy na rozdzielenie majątku.-powiedział Mark jak wszedł do pokoju.
- Nom, tamten już czeka na całość.-odparłam.
- Nie bój żaby.-powiedział.
Pocałował mnie w czoło i poszedł. Ja wstałam, wzięłam rzeczy i poszłam do łazienki. Weszłam pod prysznic. Siedziałam w łazience ok. godzinę. Przebrałam się w piżamę i weszłam pod moją cieplutką kołderkę. Od razu zasnęłam.
-----------------------------------------------------------
Tak więc tytuł jest tytułem piosenki Jonas Brothers :D
Mam nadzieję że się podoba.
Jak myślicie czy z Harolda i Abigail rzeczywiście będzie para ?
Wasza Abigail :*
SWAG SWAG !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz